Chris: „Kończę karierę!”
Chris: „Kończę karierę!”

Krzysztof „Chris” Sojka po sześciu latach turniejowej gry w Need For Speed oznajmia, że kończy z profesjonalnym gamingiem. Z czego wynika ta decyzja? Jak Krzysiek podsumowuje ostatnie lata? Co jest dla niego największym sukcesem, a czego najbardziej żałuje? Co prorokuje scenie NFS w Polsce? Czy zamierza zniknąć czy też będzie się jeszcze w świecie esportowym udzielał? O tym wszystkim w wywiadzie.
Bez dwóch zdań to wielka strata dla polskiego e-sportu. Wszak żegnamy Mistrza Europy 2007 i Wicemistrza Europy 2008, wielokrotnego triumfatora WCG Polska, HLC, Mistrzostw Polski i wielu innych turniejów oraz trzykrotnego finalistę World Cyber Games Grand Final, gdzie dwukrotnie zajął 4. miejsce. Chris w ostatnim czasie także był bardzo aktywnym graczem - pod koniec 2009 roku po premierze Need For Speed: Shift wygrał "Mocne Uderzenie od Cybersportu", a ostatnio prezentował dobrą podstawę w kwalifikacjach do niemieckiego EA Masters.
Maciej „Psycho Mantis” Stępnikowski: Witaj Krzysztofie.
Krzysztof „Chris” Sojka: Witaj Maćku
Czy wiesz kiedy ostatnio rozmawialiśmy? Kiedy ostatnio robiliśmy wywiad?
Nie pamiętam - w zeszłym roku?
Nie, na żywo dokładnie 25 października w BlueCity tuż po tym jak wygrałeś Heyah Logitech Cybersport 2008. A ostatni wywiad przeprowadziliśmy w listopadzie 2008 przed światowym finałem WCG, kiedy mówiłeś, że NaDoL zdobędzie medal. I zauważ, że od tego czasu mieliśmy tyle porządnych dużych imprez gdzie NFS zagościł, że można by je policzyć na palcach jednej ręki.
Uuu... No to faktycznie dawno temu, ale też nie dziwi mnie to aż tak bardzo z powodu fatalnej poprzedniej części Need For Speed: Undercover.

Cały zeszły rok w zasadzie ograniczył się do Ligi Cybersport. Zapytam prowokacyjnie, czy uważasz że obecnie polska scena NFS w ogóle istnieje? Czy nie mamy przypadkiem do czynienia z kółkiem wzajemnej adoracji.
Nie, aż tak źle nie jest <śmiech>. Scena istnieje, tylko... powiedzmy, że tworzy się od nowa. NFS: Undercover zmniejszył nie tylko popularność serii w Polsce, ale i na całym świecie - najlepszy przykład to WCG 2009. Cała praca włożona w promowanie przez lata serii Need For Speed w e-sporcie została zniweczona z powodu jednej, beznadziejnej części. Wiele graczy zakończyło swoją przygodę z NFS'em i dopiero wyjście naprawdę dobrego Shifta rozpoczęło zmiany na lepsze. Od początku sezonu Need For Speed Shift mogliśmy zaobserwować pewne zjawisko - mianowicie gracze byli podzieleni na skupionych wokół: nfscup.pl, needforspeed.pl i forum EA dot. NFS. Moim zdaniem strzałem w dziesiątkę i jednocześnie najważniejszym krokiem dla sceny było powstanie Centrum-NFS.info, portalu poświęconego przede wszystkim Need For Speed w e-sporcie - tutaj jeszcze raz wielkie gratulacje dla Ciebie i lecha - który może połączyć tych wszystkich fanów serii. Zobaczymy jak to się dalej potoczy, ale wydaje mi się, że po tym "kryzysie" będzie coraz lepiej.
Dziękuje za dobre słowo w imieniu swoim i lecha. Czyli uważasz, że scena ma szansę się odbudować? Ale zwróć uwagę, że wielu graczy, którzy odsunęli się ze względu na słabego Undercovera do Shifta teraz nie wraca.
Wiesz, oczywiście fajnie, gdy wracają znani wyjadacze serii, ale ja osobiście wolałbym, aby pojawiło się przede wszystkim dużo nowych młodych graczy, którzy wniosą nieco świeżości. Założę się, że gdyby ogólna aktywność na scenie się zwiększyła, gdyby - przede wszystkim! - powstało trochę więcej amatorskich drużyn "4 fun" jak TFC, LX, czy RRC i wznowiły się częste klanówki natychmiast sporo graczy by wróciło do gry, a jednocześnie pojawiło się sporo nowych. Ale do tego przede wszystkim potrzebna jest dobra wola i większy duch walki, ambicje u młodych graczy.
No tak, ale ostatnio nam pewnych kluczowych ludzi ubywa. Wspomniałeś o Centrum-NFS.info. Jednak wiesz, że nie powstało ono bez przyczyny. Jak skomentujesz fakt, że Jakub "panish" Putała kompletnie wycofał się z życia scenowego. Wszak to była jedna z głównym osobowości sceny wraz z jego wortalem nfscup.pl.
Przyznam, że nadal jestem w szoku. Być może Kuba nie zdawał sobie sprawy z tego jak specyficzną osobowością się stał przez lata na scenie. W chwili gdy tak bez słowa ograniczył aktywność - aż właściwie całkowicie zaprzestał jakichkolwiek działań na początku sezonu NFS Shift - było mi dość przykro, bo był to też moment, w którym razem z lechem i innymi graczami staraliśmy się aktywnie działać na rzecz promocji Shifta. Udział w "Mocnym Uderzeniu", EA Masters, treningi online z nowymi graczami - sporo się działo, a nie było o tym prawie żadnej informacji na wortalu sceny NFS! Ale tak jak wspomniałem wcześniej, razem z lechem stworzyliście świetny projekt - brakujące ogniwo, które naprawdę owocuje i będzie owocować. Tak więc jestem raczej optymistą.

Krzysztofie, przejdźmy do kluczowego tematu, czyli ciebie. Jesteś scenowym dinozaurem obecnym od 2004 roku! Gdy spojrzy się na twój profil na Centrum-NFS.info jest on wypełniony złotymi medalami (link). Trzykrotnie wygrałeś krajowy finał WCG, dwukrotnie finał HLC, dwukrotnie byłeś mistrzem Polski. W końcu Mistrzostwo Europy w 2007, Wicemistrzostwo w 2008. Do tego świetne występy na światowych finałach cyberolimpiady. W zasadzie powinieneś się nazywać Krzysztof „Ozłocony” Sojka <śmiech>. Przez te lata wiele w Twoim życiu się zmieniło. Co dalej z Twoja karierą profesjonalnego gracza. Czy nie nadszedł czas na koniec?
A i owszem - nadszedł. Nie osiągnąłem wymarzonego złota WCG, ale i tak nie żałuję niczego. Z NFSem jestem związany od 1995 roku, zalążki "skill'a" to rok 1998 i NFS: Hot Pursuit. Pierwsze poważne, zaplanowane zmierzenie się ze świetnymi graczami to klanówki w NFS: Underground pod koniec 2003 roku, a potem to już się zaczęło na dobre. Od dziecka interesowałem się samochodami i miałem pasję do prędkości - jednocześnie uwielbiam rywalizację w wyścigach i to właśnie ta rywalizacja w grze Need For Speed dawała mi ogromną satysfakcję, sporą dawkę adrenaliny i dostarczyła naprawdę wielu niezapomnianych przeżyć. Do każdej klanówki i do każdego turnieju zawsze podchodziłem poważnie - zawsze starałem się być jak najlepiej przygotowanym, aby jechać po zwycięstwo. Jednak czas leci, trochę się w moim życiu pozmieniało: mam wspaniałą żonę, jestem dumnym ojcem - i o ile rodzina zawsze mnie dopinguje i bardzo jestem im wdzięczny za całe wsparcie, to w chwili obecnej zmieniła mi się również sytuacja z pracą. Najzwyczajniej w świecie brakuje mi czasu abym mógł poświęcić się grze w wystarczającym wymiarze, aby osiągnąć zadowalające mnie rezultaty. A gdy nadchodzi taki moment, że brakuje czasu na trening, jest to dla mnie wyraźny znak, że trzeba skończyć.
A czy pomimo mniejszych możliwości czasowych nie mógłbyś grać dalej?
Odpada. Wiesz, nie interesuje mnie celowanie w bycie średnim. Mecz w EA Masters z Attax|r4ven'em tym bardziej dał mi do zrozumienia co to znaczy mieć czas na trening, a go nie mieć. Dlatego definitywnie kończę z profesjonalnym graniem i udziałem w turniejach. Oczywiście na pewno jeszcze będę wbijać online w NFS, ale już tylko "4 fun".
Jak rozumiem po prostu wychodzisz z założenia – wykorzystując słowa piosenki – „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym” <śmiech>? A de facto na LANie w Polsce zająłeś jedynie raz 2. miejsce całe lata temu - tak to zawsze wygrywałeś.
Można tak powiedzieć. <śmiech>
Oczywiście oznacza to, że opuszczasz D-Link PGS. Czy w takim razie tak po prostu z dnia na dzień znikniesz? Nie będziesz nic komentował? Nie będziesz się udzielał? Nie pojawisz się nigdy na LANie?
Po kolei: tak, opuszczam PGS, ale też nie zniknę tak całkowicie ze sceny. Przecież swoich "uczuć" do NFS nie zmieniam, więc nadal będę się interesował naszą sceną, udzielał w miarę możliwości, pomagał nowym graczom próbującym swoich sił w NFS'ie - na ile będę mógł. Co do LAN'ów? Może na jakiś dużych eventach pojawię się jako spectator lub pomoc w organizacji czy komentowaniu, ale raczej bez konkretnych planów.
No właśnie. W naszej drużynie byłeś obecny od lat – dołączyłeś w czerwcu 2007. Pomimo pojawiających się ofert nigdy nie odszedłeś. W tym miejscu w imieniu zespołu chciałbym Ci podziękować za tą współpracę i za to jak wiele wywalczyłeś w tym czasie i jak godnie reprezentowałeś team.
Dzięki. Dołączenie do PGS'u to był dla mnie zaszczyt i zawsze byłem dumny grając w tym najlepszym polskim multigamingu. Bywało różnie, ale jedno jest pewne - byłem z drużyną na dobre i na złe, i zawsze będę dobrze wspominał tą współpracę. Mam świadomość, że chociaż w jakiejś części przyczyniłem się do promowania dobrego wizerunku polskiego e-sportowca w opinii publicznej, a na tym mi bardzo zależało - na promocji polskiego e-sportu.

Wydaje się, że nie ma lepszego momentu jak ten by chwilkę powspominać. Co z tego wiadra zwycięstw było najważniejsze, które było najcięższe, a które przyszło Ci najłatwiej.
Najważniejsze zwycięstwo w karierze i zarazem najcięższe - to zdecydowanie Mistrzostwo Europy na SEC 2007. Tego się nie da opisać, a aby chociaż w jakimś małym stopniu zobaczyć jakie to były emocje, to odsyłam tutaj, a także w najbliższym czasie postaram się wrzucić na Centrum-NFS.info wywiad z Cybersport.pl zaraz po tym finale. To było niezapomniane przeżycie i dla chociażby takich chwil - warto było. Najłatwiejsze zwycięstwo? Ciężko powiedzieć, bo nie ma łatwych zwycięstw. Czasem bywa tak, że jest się od kogoś wyraźnie lepszym, ale zazwyczaj wtedy idzie za tym większa ilość treningu, więc jest to sporo włożonego trudu dla uzyskania takiego efektu. Myślę, że największą przewagę nad pozostałymi graczami miałem na WCG Polska 2006, co wcale nie oznacza, że było najłatwiej - po prostu byłem znacznie lepiej przygotowany i pewnie wygrałem.
A co najbardziej zapamiętasz z tych wszystkich lat?
Trudne pytanie, bo ogólnie mam dobrą pamięć i z każdego eventu coś pamiętam. Tak jak mówiłem, cała przygoda z e-sportem była niesamowita i naprawdę barwna. Byłem w więzieniu Alcatraz w San Francisco, w muzeum Sci-Fi w Seattle, jechałem obok kierowcy wyścigowego po torze Monza we Włoszech (Vmax 270km/h), do tego trzy razy oglądałem nowinki techniczne z CeBit'u w Hannowerze - to wszystko przeżycia które zawdzięczam e-sportowi. Oczywiście można powiedzieć, że to nic nadzwyczajnego, ale z drugiej strony - jeśli za takie atrakcje się nic nie płaci, to zmienia postać rzeczy. Na pewno jest kilka anegdot, które również zapamiętam, plus oczywiście emocje. Takich emocji jakie przeżyłem na turniejach typu WCG i SEC nic nie zastąpi.
Może jakieś anegdoty i zabawne sytuacje nam zaprezentujesz. Wszak to zakulisowa esencja turniejów. <śmiech>
Zawsze mi się chce trochę śmiać gdy wspominam PGA 2006, bo mało osób wie, że jest to turniej, który prawie zakończył moją karierę w niesławie <śmiech>. Otóż był to pierwszy turniej na dosłownie tydzień po wyjściu NFS Carbon z bardzo cenną jak na tamte czasy nagrodą - procesorem AMD FX za wtedy ok. 3000zł. Mapy były wcześniej podane i każdy gracz przygotował się - na ile mógł w tak krótkim czasie - jednym z dwóch aut: Lancerem i Corvette. Turniej miał formę otwartą i każdy mógł w nim wystartować. A jako, że ludzi było multum - w sumie ponad 200 chętnych - TFC|Crazy, który wtedy adminował, podzielił turniej na tury eliminacyjne. Zanim wystartowałem w swojej turze w rozmowie z Arcykiem i Krystą_GG wyszło, że na jednej z map eliminacyjnych lepszy czas da się zrobić Corvette niż Lancerem - a ja tę mapę miałem akurat wyćwiczoną Lancerem. Gdy przyszła więc moja kolej pomyślałem "no to spróbuję Corvette - może będzie lepiej". I to była katastrofa. Zamiast pojechać po pewne zwycięstwo tury eliminacyjnej czystym przejazdem Lancerem porozbijałem się strasznie tą Corvette do tego stopnia, że gdy skończyłem, okazało się, że w mojej grupie jedzie jeszcze jakiś nieznany gracz, który przed chwilą zaczął, jedzie stabilnie i jak tak dalej pójdzie to może mnie wyeliminować z tej grupy przez mój fatalny czas! Pamiętam, że obserwowaliśmy z Arcykiem, Crazym, Bartkiem (TFC|soyek) i Krystą jego monitor i - zwłaszcza ja - przygryzaliśmy wargi "co to będzie?". Ukończył mapę z czasem całkowitym 1s gorszym od mojego... UFF!!! Po tym feralnym zdarzeniu już nie robiłem takich numerów przez resztę turnieju i ostatecznie wygrałem. Niemniej jednak mało kto wie, że właśnie wtedy mogło mi się przydarzyć najbardziej zawstydzające niepowodzenie w karierze <śmiech>.
Kolejna anegdota jaka mi się przypomina to występ Karmela na WCG 2004. Otóż zajął on tam miejsce 7/8. ALE... mało kto wie, że tak naprawdę Karmel nie startował w eliminacjach do WCG 2004 - chociaż również wtedy był świetnym graczem. Nie pamiętam już dlaczego, ale nie brał udziału w eliminacjach internetowych. No i tak się złożyło, że na finały w Warszawskim EXPO nie dojechało kilku graczy. Między innymi w mojej grupie z 16 finalistów zwolniło się jedno miejsce. Gdy już siedziałem na stanowisku i ćwiczyłem przed pierwszymi meczami, nagle podszedł Karmel się przywitać. Ja się bardzo zdziwiłem, że nie startował, ale też przyszła mi do głowy pewna myśl. Po skonsultowaniu z Karmelem, podeszliśmy do jednego z sędziów NFS i ja wyjaśniłem, że skoro nie ma wszystkich finalistów, to może ten gracz mógłby zagrać, gdyż - cytuję: "jest to gracz absolutnej polskiej czołówki". Sędzia widząc niezachwianą pewność tego stwierdzenia jak najbardziej się zgodził i nawet pomógł w organizacji klawiatury na stanowisku. Przyznam, że był to naprawdę niezły numer. Było jeszcze parę innych, ale to może zostawię sobie na opowieści podczas afterparty po LAN'ach.

No dobrze, porozmawiajmy chwilę o scenowej przyszłości. W jakich barwach ją widzisz?
Tak jak mówiłem wcześniej - jestem optymistą. Myślę, że NFS jest na tyle dobrą grą, że nadal będzie się pojawiać na turniejach. Ważne jest aby to nie była "aktywność tylko jednej ze stron". Dużo zależy od samych graczy. Jeśli oni będą aktywni i pokażą, że scena się rozwija i warto w nią inwestować - to taki efekt jest do osiągnięcia.
No właśnie, gracze. Jak oceniasz obecną aktywność graczy oraz ich poziom?
Wiesz... Nie chcę nikogo oceniać, ale powiem tak ogólnie, że sporo graczy najzwyczajniej w świecie się leni. Mają świetne predyspozycje, często doświadczenie i zupełnie tego nie wykorzystują. Mam wrażenie, że dziś zmieniła się mentalność graczy. Kiedyś było tak, że zanim gracz dostał się do multigamingu musiał wykazać się naprawdę sporymi osiągnięciami i takie uzyskanie sponsoringu było niejako również nagrodą za jego dotychczasową pracę. Zanim dostałem się do PGS miałem na koncie dwa zwycięstwa na WCG Polska 2004 i 2006, 4. miejsce na WCG World 2004, 4. miejsce na SEC 2005, 1. miejsce na PGA 2006, 2. na Cybercup'ie 2006, 1. miejsce na ESWC Polska 2007 i tytuł Mistrza Europy - SEC 2007. Dziś sporo graczy najpierw myśli o tym, aby dołączyć do jakiejś organizacji, otrzymać wsparcie finansowe, a dopiero potem coś z siebie dać. To nie tędy droga moim zdaniem. Brakuje mi przede wszystkim większej ilości klanów amatorskich - to tam się powinno zaczynać. To tam powinny tworzyć się grupy ludzi, którzy lubią ze sobą trenować i rywalizować z innymi o prym na scenie. Multigamingi to powinna być nagroda za naprawdę regularną pracę nad sobą, a nie trzy miesiące "laby" między turniejami.
Czyli uważasz, że często są oni, hmm, za bardzo roszczeniowi? Ale widzisz jakieś młode twarze, które mogą być godnymi następcami takiego dinozaura jak Ty, Karmel czy lecho?
Jest naprawdę sporo graczy z potencjałem, ale specjalnie nie będę wymieniał, aby też nikogo nie szufladkować, ani wywyższać. Na sukces trzeba pracować - bez treningu i wiary we własne możliwości nie ma zwycięstw.
Czyli widzisz takie twarze? Ale czy naprawdę sądzisz, że ktokolwiek ma w ciągu najbliższych kilku lat szansę by osiągnąć tyle co ty, by stać się taką legendą jak ty?
A tam legendą - bez przesady. Na ilość sukcesów składa się nie tylko świetna gra jednostki, ale też duża aktywność i konkurencja na całej scenie, bo dzięki temu jest więcej turniejów. Natomiast co do graczy - wszystko zależy od nich samych.
Zaskoczę cię pewnie, ale pamiętam jak podczas naszego wywiadu na HLC 2008 powiedziałeś, że chciałbyś, aby o Tobie pamiętano. lecho w komentarzach pod tym wywiadem napisał, że jesteś legenda. Teraz okazujesz pewną skromność, ale powiedz szczerze czy uważasz, że de facto już jesteś legendą – nie tylko za życia, ale byłeś nią jeszcze przed końcem kariery.
Generalnie słowo "legenda" mi tu jakoś nie pasuje. Może za 10 lat bardziej, ale na pewno nie teraz. Tak jak mówiłem w tamtym wywiadzie - naprawdę chciałbym aby o mnie i o tym co zrobiłem (o ile coś zrobiłem) dla polskiego NFS'a pamiętano, żeby tak po prostu nie odejść w niebyt. Ale po części to marzenie się spełniło dzięki stworzonej przez Was stronie Centrum-NFS, która zawiera bazę danych z wszystkich lat od WCG 2004.
Krzysztofie, ale zdajesz sobie sprawę, że odejście tego, który był ikoną sceny NFS może zachwiać zainteresowaniem całej e-sportowej opinii publicznej?
Gdyby to było w innym momencie - to może. Ale ja od jakiegoś już czasu jestem mniej aktywnym graczem na turniejach i jak widać w niczym to nie przeszkadza, więc nie zgodzę się z tym zachwianiem.

Czy nie szkoda Ci tak po prostu odchodzić? Czy nie czujesz się niespełniony przez to, że nie udało ci się zdobyć tak upragnionego medalu World Cyber Games?
Pewnie, że trochę żałuję, że nie udało się zdobyć medalu WCG, ale też z drugiej strony, gdy na to patrzę - po prostu zawsze czegoś brakowało. Mówimy tu o Mistrzostwach Świata! To nie byle co. Tam naprawdę są najlepsi gracze, którzy mnóstwo trenowali tylko dla jednego celu - wygranej. Przed każdym WCG światowym trenowałem naprawdę sporo, ale skoro nie wygrałem - to znaczy, że ktoś trenował więcej. Na takich zawodach stres osiąga nieodkryte dotąd poziomy i łatwiej wtedy popełnić choćby drobny błąd. A często właśnie takie drobne błędy decydują o zwycięstwie lub porażce. Cóż... nie udało się, ale i tak jestem zadowolony z tego co osiągnąłem.
To już koniec naszej rozmowy. Czy na sam koniec chcesz komuś podziękować?
Pewnie, że tak. Przede wszystkim dziękuję najpierw swojej rodzinie: rodzicom, bratu, który jeździł ze mną na większość eventów i wiele mu zawdzięczam (wielkie dzięki Bartek!), Kasi - takiej wyrozumiałej i wspierającej żony życzyłbym każdemu graczowi, generalnie - wsparcie rodziny to naprawdę podstawa do dobrego rozwoju. Wielkie dzięki przede wszystkim dla całego teamu TFC - to tam zacząłem i to w barwach Too Fast Clanu wywalczyłem największy sukces w karierze. Podziękowania również dla Darkiego, Ryana, Ethana - ludzi, którzy dali mi możliwość profesjonalnego zajmowania się grą w Need For Speed. Wreszcie podziękowania dla całej sceny NFS w Polsce, przez którą przewinęło się mnóstwo osób. Dzięki za wszelkie wspólne spotkania, dzięki za świetne mecze i za kibicowanie mi, gdy reprezentowałem kraj na zawodach międzynarodowych. Dziękuję wreszcie wszystkim fanom oraz zawodnikom innych gier, z którymi się znam, a którzy również mi dobrze życzyli. To chyba tyle. Jeśli kogoś nie wymieniłem to od razu przepraszam.
Dziękuję za rozmowę i w takim razie żegnaj Krzysztofie „Chrisie” Sojko legendo nie tylko sceny NFS, ale i polskiego e-sportu. <śmiech>
Dzięki również - pozdrawiam!
A na sam koniec Chris w akcji, czyli jazda w NFS: Shift po "zielonym piekle" czyli Nordschleife w pomarańczowym Porsche 911 GT3 RS.
Polecamy oglądać w jakości HD na YouTube.










Odpowiedzi
Nieee ;< Szkoda Krzychu, że odchodzisz. Ale mimo wszystko dzięki za wszystkie meczyki i powodzenia w normalnym życiu :D
szkoda :( dużo zrobiłeś dla Polskiej sceny.....
Powodzenia!
Psycho wywiad 1 klasa :D
Dobry wywiad.
Klanowki nie glupi pomysl, ciekawe urozmaicenie, mozna by zrobic jakies druzynowe MP
Dywizja PGS wygrala lana w CSS a tu nie ma infa o tym nawet :D
Klasyfikacja gamefestival 2010:
1.PGS
2.dB
3.WB
Co do newsa/wywiadu to szacunek dla Chrisa za to co zrobil dla PL esportu :D
Krzysiek trzymaj się :).
No żegnaj "dziadku".
SER --> z calym szacunkiem, ale akurat w tym przypadku - who cares? :P Jeden z najlepszych esportowcow w tym kraju akurat postanowil zakonczyc kariere, a Ty wszedzie musisz spamowac jednym i tym samym. A co do Krzycha, to najlepiej bedzie jak po prostu powtorze to, co napisalem w komentarzu na Centrum-NFS:
Krzychu, z cala Twoja skromnoscia i tendencja do umniejszania swoich zaslug – JESTES legenda. Gdyby nie Twoja praca, pasja, a w konsekwencji sukcesy, przejscie do PGS-u – nic by sie tu nie stalo. Nie byloby lig, nie byloby turniejow, nikomu nie przyszloby do glowy zeby stawiac na NFS-a. Ty swoja postawa, szybka jazda i wrecz “aura” wielkiego mistrza otworzyles wielu ludziom oczy na te pomijana wczesniej gre.
Pamietam jak sie poznalismy i udzieliles mi pierwszego wywiadu - wtedy nazwalem Cie "Cichym bohaterem", a ile sie od tego czasu zmienilo? W zasadzie wszystko, bo teraz z info o Tobie 'otwieraja sie' najwieksze serwisy esportowe w tym kraju. Szczerze, to sam nie sadzilem, ze to zajdzie tak daleko. Chyba nikt nie sadzil - a jak pieknie to sie sklada w calosc gdy przeczyta sie oba wywiady jeden po drugim :)
No i w koncu musze Ci podziekowac za to, ze zaszczepiles mi pasje do NFS-a, jeszcze w Most Wanted. Zastanawialem sie wtedy, jak ten facet to robi, ze tak szybko jezdzi? No, to mialem okazje nie raz i nie dwa sie przekonac. Dzieki za wszystko, co zrobiles dla sceny i do zobaczenia na jakims turnieju - "wisisz" nam reszte anegdotek! :)"
A wywiad jak zawsze pierwsza klasa, GW Maciek :)
Powodzenia Krzysiek! Kiedyś ta chwila musiała nastać.
Powodzenia! Zawsze lubilem Twoich wypowiedzi i ogladac mecze z Twoim udzialem...